Siedzenie przy komputerze przez
wiele godzin dziennie prowadzi
niemal nieuchronnie do bólu pleców.
Większość z nas nie ma jednak
wyjścia: musimy pracować przy biurku
i wpatrywać się od rana do późnego
popołudnia w monitor. Na szczęście
mamy wpływ na to, jak siedzimy i na
co poświęcamy przerwy w pracy.
Wystarczy lekko odchylić oparcie, by
pomóc swojemu kręgosłupowi!
Bóle pleców to już choroba cywilizacyjna. W Unii Europejskiej
schorzenia układu
mięśniowo-szkieletowego to
zdecydowanie najczęstsza przyczyna
długich zwolnień lekarskich. W
badaniu „Pan-European Health &
Benefit Report 2008”,
przeprowadzonym w firmach z 24
krajów europejskich, problemy z
układem mięśniowo-szkieletowym aż
78% badanych uznało za przyczynę
większości długoterminowych
zwolnień. 31% z nich podkreśliło, że
chodzi zwłaszcza o bóle w dolnej
części kręgosłupa. Zdarzają się one
przede wszystkim ludziom pracującym
przy komputerze. W Polsce bóle
pleców regularnie pojawiają się w
pierwszej trójce najczęstszych
przyczyn wystawiania L-4, w
towarzystwie przeziębień i stresów
oraz nerwic. Nie jesteśmy jednak na
takie problemy skazani. Można zadbać
o kręgosłup nawet nie wstając zza
biurka.
NIE
siedź prosto
Od dzieciństwa słyszymy, że przy
biurku należy siedzieć prosto.
Tymczasem lekarze z kanadyjskiego
University of Alberta Hospital
stwierdzili, że znacznie zdrowsze
jest odchylanie się do tyłu (tak, by
kąt między plecami a siedziskiem
krzesła wynosił około 135 stopni),
przy jednoczesnym rozluźnianiu
mięśni. Okazuje się, że
siedząc prosto jak struna (pod kątem
90 stopni do siedziska) silnie
obciążamy nie tylko kręgosłup ale
też wiązadła. Właśnie w tej pozycji
najczęściej dochodzi do
przemieszczania się krążków
międzykręgowych, nazywanego
popularnie wypadaniem dysku.
Niebezpieczna jest też pozycja
przygarbiona, ze skulonymi plecami.
W ten sposób obciążamy krzyż i
lędźwie.
- Dla kręgosłupa bardzo
groźne jest siedzenie bardzo blisko
biurka, tak by blat i stojąca na nim
klawiatura niemal dotykały naszego
brzucha – mówi Maria
Łaszewska, rehabilitantka i
fizykoterapeutka. – Siedząc tak
blisko nie tylko musimy się zgarbić,
ale też nienaturalnie daleko cofamy
łokcie, żeby wcelować w klawiaturę
dłońmi, które niemal przyciskamy do
klatki piersiowej. Aby widzieć
stojący tuż przed nami monitor, przy
silnie zgarbionej pozycji, musimy
unieść wysoko brodę i napiąć kark.
Już po dwóch godzinach takiego
siedzenia odczuwamy silne, bolesne
napięcie szyi i ramion!
Optymalna odległość między brzuchem
a klawiaturą to, zależnie od
długości naszych rąk, 20-30 cm.
Krzesło
idealne
Pracując na zwykłym drewnianym krześle, takim jak te w kuchni
czy jadalni, niemal na pewno
siedzisz za nisko. Nie masz też
możliwości odchylenia się do tyłu.
Warto więc zainwestować w dobre
krzesło komputerowe, w którym można
ustawić oparcie tak, żeby siedzieć w
zalecanej przez kanadyjskich badaczy
odchylonej pozycji.
Koniecznie wyprofilowane podparcie w
okolicach lędźwi.
Oparcie powinno być wysokie, żeby
dawało podparcie głowie. Głowa
kiwająca się podczas pracy we
wszystkie strony to właściwie
gwarancja problemów z mięśniami
karku i ramion. Dobre
krzesło musi mieć też regulowaną
wysokość, tak by stopy opierały się
o podłogę, ale łydki nie były
wciśnięte pod siedzisko.
Środek monitora nie powinien
znajdować się na wysokości naszych
oczu lecz nieco poniżej.
Mniej więcej oczy na wysokości
górnej krawędzi monitora. Ważne jest
też to, żeby fotel miał
podłokietniki. Ręce wówczas
spoczywają na podłokietnikach i
umożliwiają swobodne oparcie dłoni
na klawiaturze nie powodując zgięcia
nadgarstka ani w dół, ani w górę.
Nie musi mieć natomiast kółek! Osoby pracujące w fotelu na kółkach nie
wstają, lecz podjeżdżają, by odebrać
telefon albo wziąć książkę z półki.
Tym sposobem pozbawiają swój
kręgosłup tak cennej zmiany pozycji,
choćby na kilkanaście sekund!
Częściej niż ci pracujący na
krzesłach stacjonarnych ulegają też
wypadkom. Dochodzi do nich podczas
wyciągania się w nienaturalnej
pozycji po notes albo dokumenty, już
po podjechaniu do regału czy biurka
kolegi. Ale równie często wypadki
zdarzają się tym, którzy wchodzą na
krzesło na kółkach, by zdjąć coś z
górnej półki – i odjeżdżają z
impetem.