TRIMEX WMS  
Dodatkowe produkty  
  Nopalin  
  Citrimax & Chromium  
  Xenaform  
  AC Zymes  
  Chromium Max  
Fat Burners
Maksymalny efekt  
Dieta  
  zgodna z grupą krwi  
  rozdzielna  
Typy budowy ciała  
Oczyszczanie  
Ocean 21
Pure Yucca
ParaProteX
Stres a odchudzanie  
Rhodiolin
Stress Management
Miażdżyca a odchudzanie  
Cukrzyca a odchudzanie  
Pomoc w trawieniu  
  Digestive Enzymes  
  Meal Time  
 



Nasze serwisy:
Antybiotyki
CaliVita
Grzybica
 



     Istvan Gonda, szczerze i w sposób pełen ekspresji, przedstawił powyższe stanowisko w artykule opublikowanym w Termeszet Gyogyasz Magazin ("Natural Healer Magazine").


"Nasz stosunek do odżywiania jest wskaźnikiem naszej umysłowej i emocjonalnej równowagi. Istnieje umysłowy, emocjonalny i fizyczny "pokarm". Wszystkim nam zależy na zaspokajaniu naszego głodu częściej niż raz dziennie. Lecz, czy w tym samym czasie wypełniamy również nasze serce miłością, a umysł uduchowionymi myślami?


        Jeśli cierpimy z powodu problemów z masą ciała, to pewnie nie. Nadmiar kilogramów, jak również stan naszych kości i skóry, to wskaźniki braku miłości. W przypadku podwyższonych poziomów cukru (cukier = miłość) mamy głębokie wewnętrzne emocje, lecz nie jesteśmy w stanie ich okazać. 
      Głód - obniżanie poziomów cukru we krwi - należy rozumieć jako zmniejszanie poziomu miłości. Żadne fizyczne pożywienie nie może wypełnić tej pustki na dłuższą metę. Za pomocą jedzenia tylko czasowo można zmniejszyć duchowe lub umysłowe uczucie pustki. Im bardziej dręcząca jest wewnętrzna pustka, tym większą mamy ochotę na bardziej obfitą i ciężkostrawną żywność. Ponieważ nasz organizm jest odzwierciedleniem naszego umysłowego i emocjonalnego stanu, nie możemy oszukiwać samych siebie, przyjmując lekkostrawne pożywienie, tak jak zwolennicy zdrowego odżywiania - nasze depresyjne myśli i uczucia są od tego znacznie silniejsze. 
Tylko bezwarunkowo kochające, wysoko uduchowione osoby nie oszukują samych siebie, jeśli spożywają żywność o wysokiej wibracji, bez syntetycznych składników (syntetyczna żywność = sztuczne, nienaturalne zachowanie).
 
      Nie można na siłę osiągnąć tego czystego wewnętrznego stanu. Możemy to osiągnąć tylko przechodząc na wyższy poziom duchowości. Jeśli nie stało się to do tej pory, nie możemy poczuć sytości, nawet spożywając "czysty pokarm". W rzeczywistości, żyjemy w stałym niepokoju i napięciu. Nasze dni charakteryzują się namiastką takich działań, jak: wieczny pośpiech, stała presja czasu, zwiększona wrażliwość, ciągła ochota na zakupy, jak również obsesyjne jedzenie przekąsek.


      Kiedy mówimy "Czuję, że mam ochotę coś zjeść", w rzeczywistości nie marzymy o pokarmie fizycznym.

Duchowa "strawa" nie jest równoznaczna z nadmiarem intelektualnych informacji, ponieważ to drugie jest męczące i niestrawne w sytuacji braku głębszego wnętrza. To, czego nie jesteśmy w stanie umysłowo wykorzystać, zalega w naszych jelitach w postaci odpowiednika pożywienia - niestrawione.
Nasz organizm jest "szczery" przez cały czas. Nie ma żadnego pożytku z oszukiwania samego siebie oraz świata zewnętrznego. Nasz duchowy distress uzewnętrznia się. Np. kiedy jesteśmy bardzo zmęczeni, dostajemy łupieżu, nasze włosy tracą swój połysk, zaczynają wypadać i przedwcześnie siwieć. Albo musimy nosić okulary, ponieważ nie chcemy widzieć świata takim, jakim jest.


    
Każdą żywność, ze względu na określony poziom wibracji, można pogrupować według pewnej hierarchii. Na najwyższym szczeblu znajdują się warzywa, owoce, źródlana woda i pełne ziarna. Mięso i alkohol mają najniższą wibrację. Ludzie powinni spożywać żywność, która jest dopasowana do ich poziomu duchowego. Stopień naszego duchowego i umysłowego rozwoju staje się oczywisty, kiedy ignorując naszą wiedzę na temat zdrowej diety, pędzimy do kuchni i zaczynamy pochłaniać smakołyki, nawet te, które dotąd ukrywaliśmy. 
To jest ten moment, kiedy wreszcie jesteśmy wobec siebie szczerzy. Wtedy nasz nastrój i ogólne samopoczucie ulegają poprawie, ponieważ akceptujemy się takimi, jakimi jesteśmy.
Ci, którzy pozostają zdominowani przez próżność, szukają działań zastępczych: zapalają papierosa, piją, uciekają od samych siebie szukając towarzystwa lub, w ekstremalnych przypadkach (jak czyni to wiele osób w świecie "gwiazd"), sięgają po narkotyki.

W zasadzie można powiedzieć, że żaden rodzaj pożywienia nie powoduje zwiększenia lub utraty masy ciała. Nie przytyjemy ani nie schudniemy w wyniku jedzenia. Wszystko zależy od informacji, płynącej z wibracji. 
Jeśli tyjemy nawet wtedy, gdy jemy żywność, którą lubimy (jemy zgodnie z naszym poziomem duchowym), winę za to mogą ponosić nasze społeczne relacje. Jeśli nie możemy pogodzić naszych duchowych wymagań z tymi obecnymi w naszym środowisku, bezwiednie zaczynamy je odrzucać.

Tworzymy warstwę ochronną tłuszczu i/lub wody, by nie dopuszczać do siebie naszego partnera. 
Nawet w przypadku matek spodziewających się dziecka, nadwaga nie pojawia się jako bezpośredni efekt ciąży.


    Zaczynamy chudnąć, gdy kierujemy się w stronę pokarmów, które mają wyższą jakość niż nasze własne wibracje. Jednak, z powodu tej różnicy, naszej diecie stale towarzyszy wewnętrzne napięcie. 
Czujemy nieodparty impuls, by odreagować naszą agresję, kumulującą się wielokrotnie: krzyczymy w złości na innych, jesteśmy niecierpliwi, prowokujemy innych i wykonujemy szybkie, niespokojne ruchy. Jeśli tłumimy również naszą agresję, doświadczamy napadów alergii (czyż nie jesteśmy uczuleni na KOGOŚ, a nie na coś?!) lub zaczynamy mieć problemy żołądkowo-jelitowe.
Konsekwencją oszukiwania samych siebie, tj. że chcielibyśmy być postrzegani inaczej niż jesteśmy w rzeczywistości, jest wspomniany wcześniej tzw. efekt jo-jo. Ta huśtawka istnieje tak długo, dopóki nie pozostawimy tych zaborczych związków, w których jesteśmy z powodu pasji lub konwenansów.
Jo-jo to efekt porażek naszego życia, a nie naszej diety. To samo dotyczy dwóch najbardziej skrajnych zaburzeń odżywiania - bulimii i anoreksji. Głodzenie się przez wiele tygodni odpowiada fazie oszukiwania samego siebie ("Jestem naprawdę szczęśliwy"). Moment prawdy pojawia się wtedy, gdy odzyskujemy nasze kilogramy. Załamujemy się psychicznie i cierpimy z powodu braku emocji dokładnie w takim stopniu, w jakim nasz organizm zaczął tyć przez ten okres czasu. Wielokrotnie brakuje nam umysłowych i duchowych źródeł szczęścia, dlatego z desperacją uciekamy się do źródeł fizycznych.


Możemy zachować idealną sylwetkę nie w wyniku ascetycznych, pozornie cudownych diet, tylko poprzez odnalezienie prawidłowych proporcji w naszych społecznych związkach.
Nasza figura w dużej mierze zależy od tego, jak czujemy się w naszej skórze jako mężczyzna czy kobieta. 
Problemy z masą ciała zawsze są wynikiem niskiego poczucia własnej wartości."

To koniec cytatu z artykułu Istvana Gonda. Jego przesłanie jest bardzo pouczające i warte uwagi.
Powinniśmy dodać, że bez regularnego stosowania odpowiednio dobranych suplementów diety, pomyślnie rozpoczęty proces odchudzania może zwolnić, a następnie stanąć w martwym punkcie. 
Slim Formula, najnowszy produkt CVI, został stworzony, by przygotować się na te mankamenty.


   
 

top